30. niedziela zwykła roku liturgicznego. Przychodzimy na coniedzielną Mszę świętą. I… na każdej z tych Mszy możemy doświadczyć spotkania z Jezusem. Możemy zobaczyć Boga, który daje nam siebie w całości aż po śmierć. A przez śmierć własną – po swoje i nasze zmartwychwstanie. Czy tak przyjmujemy ten dar?
Dzisiaj mogliśmy doświadczyć Jego pomocy poprzez świadectwo ludzi, którzy przyjechali do naszej parafii, aby podczas każdej Eucharystii coś do nas powiedzieć. Oni (a właściwie to on – Maciej Maliszak z organizacji Open Doors Polska), poprzez przywołanie doświadczeń przez nich przeżytych pokazali nam, jak dla człowieka może być ważna wiara i osobiste jej wyznawanie. Wyznawanie aż po śmierć i cierpienie.
Nam dane jest żyć w kraju i czasie, kiedy za udział we Mszy świętej nic nam nie grozi. Są miejsca, w których przyznawanie się do Boga ma dramatyczne skutki. I nie chodzi o to kto ma lepiej, a kto gorzej. Chodzi o to, żeby świadomie opowiadać się za Jezusem. Świadomie pokazywać życiem w naszych domach, środowiskach, kościołach, że jesteśmy chrześcijanami. A przez to ludźmi, którzy kochają. Kochają Boga i bliźniego.
Oby to dzisiejsze doświadczenie z wysłuchania świadectwa o trudnych konsekwencjach przyznawania się do wiary było dla nas powodem zwiększonej i szczerej modlitwy za Kościół prześladowany, za ludzi, którzy będąc włączeni w Ciało Chrystusa – nie udają, że wierzą – wierzą naprawdę. Módlmy się za nich. I módlmy się za siebie nawzajem, aby nasza wiara była taką, o jakiej dzisiaj mówi Ewangelia – Kochaj Boga i bliźniego, jak siebie samego. To jest najważniejsze przykazanie.












Najnowsze komentarze