Studium Wiary – wiara, którą buduję.
Wczoraj, 20 czerwca 2026, zakończył się pierwszy rok dwuletniej formacji osób świeckich w ramach cyklu zatytułowanego “Studium wiary”.
Jak już się dzieliłem wcześniej na parafialnej grupie WhatsApp, wspólnie z żoną Alą podjęliśmy wyzwanie i zapisaliśmy się na te zajęcia. Po co? Jest to jedno z pytań, które nieustannie ludzie sobie i innym zadają. Po co robimy to czy tamto?
I odpowiedzi są różne. A jaka jest nasza odpowiedź na to pytanie, szczególnie kiedy zadajemy je w sferze wiary?
Na nasze życie najczęściej patrzymy w wymiarze świeckim. I w tym świecie już od dziecka podnosimy swoje wykształcenie, inwestujemy w rozwój fizyczny i psychiczny. Budujemy znajomości, wchodzimy w relacje z różnymi ludźmi. Pobieramy się, rodzą się dzieci, pojawiają się wnuki. Pracujemy, wypoczywamy. I to jest właściwe. I oczywiste.
A w przestrzeni wiary? Czy równie oczywisty jest rozwój, który wymaga od nas tak wiele wysiłku, jak ten świecki?
Dla nas od wielu lat jest to oczywiste, że wiara nie jest czymś, co mamy raz na zawsze. I jak wszystko inne wymaga pielęgnacji i ciągłego rozwoju. Zaangażowania, aby ją ciągle na nowo pobudzać. Jak miłość. Która nie pielęgnowana – zanika.
I w tej pracy nad wiarą angażujemy się w różne działania. Pierwszym i podstawowym narzędziem budowania wiary jest Pismo Święte. W tej Księdze jest wszystko. Wszystko czego potrzebuje człowiek, aby wchodzić w żywą relację z Bogiem. Ale też w tej przestrzeni widzimy, jak zmienia się nasza relacja zależnie od tego kogo słuchamy i jakie to są komentarze.
Bardzo wyraźnie widzimy prowadzenie Boga, który we właściwym czasie podaje nam kolejne i kolejne pomoce.
Ostatnią pomocą jest Studium Wiary, do którego doprowadził nas Pan przez udział w otwartych wykładach Teologii w mieście, którą organizuje IFT. 
Wykłady w Studium są rewelacyjnym dowodem na to, że można dużo poświęcając, dużo więcej otrzymać. I kolejną zasadę, o której mówi Bóg do proroka Eliasza – mam wielu wyznawców, chociaż Eliaszowi wydawało się, że jest sam. Po pierwszym roku, podczas którego poznaliśmy szereg wykładowców, którzy swoją wiedzą i umiejętnościami jej przekazania pokazywali nam, jak wiara przenika życie, a życie zanurza się w wierze. Bloki tematyczne dobrane były tak, żebyśmy w pierwszym roku, świadomie poznając kolejne tematy, podjęli decyzję, co chcemy poszerzyć i pogłębić w drugim roku.
A po jego zakończeniu – abyśmy mogli świadomie zaangażować się w pomoc innym ludziom w ich pogłębianiu wiary.
Otrzymałeś – dawaj. Słowa, które powtarzał papież Franciszek są tak oczywiste. Czy jednak umiemy je wprowadzać w życie? Nasze życie. I życie Kościoła. Który jest najpierw Kościołem Chrystusa. A później moim… I twoim…
Wykładowcy, o czym wspomniałem wyżej są ważnym elementem pogłębiania wiedzy. Dlatego istotne jest, żeby oprócz znajomości zagadnień, które prezentują – umieli tak przekazać swoją wiedzę, żeby ci, którzy mają ją przyjąć chcieli i umieli otworzyć się na nią. Niezbędna jest tutaj interakcja. Bo my, słuchacze Studium Wiary niczego nie musimy. Jesteśmy, bo chcemy. Bo coś nas do tej formy budowania wiary zachęciło.
A słuchacze Studium są różni. Z każdym wykładem poznawaliśmy się i uczyliśmy otwierać na siebie nawzajem z wrażliwością i cierpliwością. Uczyliśmy się nie tylko wchłaniać wiedzę, ale też aktywnie uczestniczyć w poszczególnych spotkaniach. I po pierwszym roku, uważam że cel, który był dla tego przedsięwzięcia założony – został zrealizowany. Cieszymy się też z nowych nawiązanych znajomości i radości z kolejnych spotkań, które były pełne szczerych rozmów i świadectw.
I tu chcę wyrazić podziękowanie dla dyrektora Instytutu Filozoficzno-Teologicznego, ks. Piotra Bartoszka oraz pani Katarzyny Skalskiej, osoby która organizuje pracę sekretariatu, za podjęcie ogromnego trudu organizacji i sprostanie temu wyzwaniu. 
Jest to kolejne potwierdzenie tego, że zaangażowanie konkretnego człowieka przynosi owoce. Niekiedy prawie natychmiast. A niekiedy po czasie. Ale zawsze jest to czas właściwy.
Podsumowując pierwszy rok Studium – stwierdzam, że był to czas dobrze zainwestowany. Czas, którego nie straciliśmy. Czas, w którym w niektórych aspektach utwierdziliśmy się. A w innych – nabyliśmy zupełnie nowej wiedzy. Dzięki tym wykładom mogliśmy spojrzeć głębiej na sprawy małżeństwa, relacji w związkach sakramentalnych i tych niesakramentalnych. Mogliśmy odkrywać zagadnienia bioetyki i wpływu tej wiedzy na współczesnego człowieka. Mogliśmy dowiedzieć się, że posiadamy tzw. mózg gadzi, który po uruchomieniu wyzwala takie mechanizmy, że o logicznym myśleniu możemy zapomnieć. Zagadnienia o duchowości i pobożności. W ich przemianach na przestrzeni wieków. Rewelacyjne przekazy wiedzy o pierwszych wspólnotach. O różnicach w przestrzeni zaangażowania świeckich i duchownych. Oraz o różnicach poszczególnych stanów w Kościele i ich roli. Temat Eucharystii i relikwii, czy temat o duszpasterstwie w parafii. Czy temat o soborach lub o nowych posługach laikatu. Wykłady stacjonarne przeplatane zdalnymi. Wykłady mniej i bardziej otwarte na dialog. A wszystko po to, żeby nasza wiara stawała się coraz bardziej świadoma i żywa.
Przed nami decyzje wyboru konkretnej “specjalizacji” w drugim roku. I kolejny rok zdobywania wiedzy. Ale też budowania relacji z człowiekiem, a przez to – z Bogiem.
My jesteśmy zdecydowani na kontynuację tej przygody.
A ty? Pisząc to wszystko, co jest powyżej – chcę ci pokazać i zachęcić – wstań z kanapy i idź. Do tego zachęcał nas papież Franciszek. Nie masz czasu? To pomyśl o jak wiele i jak często prosisz Boga o pomoc, interwencję, opiekę. On ci to zapewnia. Ale też potrzebuje robotników nie tylko na swoje żniwo. Potrzebuje też robotników na zasiew, pielęgnację i troskę o plony. Daj mu się zaprosić do zaangażowania. Pozwól sobie na odrobinę luksusu w przestrzeni wiary. Wejdź na stronę, do której link zamieszczam na dole artykułu, odnajdź interesujący cię temat i zgłoś się. Może to być kontynuacja obecnego zaangażowania lub otwarcie na zupełnie nowe wyzwania. Co możesz stracić? Trochę pieniędzy i czasu. A co możesz zyskać? Brata, siostrę… Może przez twoje zaangażowanie ktoś odnajdzie Boga lub drogę do Niego…
Jeśli masz pytania – wiesz jak mnie znaleźć. Chętnie porozmawiam.
Artykuł jest przeplatany zdjęciami z gazetki promocyjnej na kolejny rok akademicki. Wstępnie zapraszamy do takiej metody poznawczej.





















Najnowsze komentarze