1 listopada corocznie dla wielu katolików jest dniem innym od pozostałych. Jest to jeden z tych dni, kiedy świadomie lub podświadomie czujemy, że w naszej rzeczywistości dzieje się więcej niż możemy poznać empirycznie. Zupełnie inaczej podchodzimy do Mszy świętej. Zwłaszcza tej, którą próbujemy przeżyć na cmentarzach.
Tego dnia, chociaż jest to dzień wspomnienia wszystkich świętych, których kościół wyniósł na ołtarze, to my – może przez wzgląd na tak liczne spotkania na cmentarzach – zdecydowanie mocniej myślimy o naszych bliskich zmarłych. O krewnych, przyjaciołach, sąsiadach…
Kilka dni przed tym dniem nasza aktywność przy grobach była zdecydowanie większa niż normalnie. Najpierw krzątanina przy porządkowaniu płyt nagrobnych i ogarnianie dekoracji, świec, kwiatów. Później pośpieszne nawiedzanie różnych cmentarzy, na których spoczywają bliscy dla nas ludzie. W międzyczasie udział w Eucharystii. Spotkanie z rodziną, która zjechała do nas. Ani sie obejrzeliśmy a już jest wieczór.
I w tym momencie może warto zadać sobie pytanie – czy ja spotkałem się w swoim wnętrzu z wszystkimi świętymi? A może chociaż z jednym z nich udało mi się spotkać? Świadomie się zatrzymać, pomodlić się z prośbą do niego lub do nich, aby byli naszymi orędownikami w niebie. Bo skoro już są w bliskiej obecności Boga – to wiele mogą.
Niech ten czas, który daje nam Kościół, będzie czasem, który dobre wykorzystamy. W którym wykorzystamy tych, którzy mogą nam pomóc. Bo sami nie dajemy rady.
Może w tym pomoże nam ponowne wsłuchanie się w słowa naszych księży: Dariusza i Tomasza, którzy podczas homilii wygłaszanych podczas Mszy świętych na cmentarzach mówili o wielu ważnych sprawach. Kierując nasze myśli na właściwe drogi. Drogi do nieba. Z pomocą wszystkich świętych.
Homilia wygłoszona przez ks. Tomasza Szulca podczas Mszy świętej na cmentarzu w Nietkowie
Homilia wygłoszona przez ks. Dariusza Orłowskiego podczas Mszy świętej na cmentarzu w Czerwieńsku












Najnowsze komentarze